Ta Martynka,
Zuch dziewczynka,
Wozi w wózku lalę.
W tą i we w tą,
W tą i we w tą,
Kołysze wytrwale.
Prawa – lewa.
Huśta, śpiewa,
Przez dzień cały, ale…
Co za dziwy!
Cud prawdziwy:
Lali nie ma wcale.
To robota
Fimfla, kota,
On wyrzucił lalę.
Wlazł w poduszkę,
Strzyże uszkiem
I mruczy ospale.