Giskana Fojermana Loci wody po naszymu, nie yno do rymu
 
Piyrszo strona
Danga
Linki
Velorex
Godōmy po naszymu
Ślōnsk znany a niyznany
O mie
Napisz do mie - kontakt 
Fraszki a powiedzynia
Radzijów, Rybnik
Fraszki a powiedzynia II
Fraszki a powiedzynia III
Opowiadania
Dlo dziecek
O Tigrze we fligrze
Dlo dziecek II
Slónsk downiyj
Slónsk dzisiej
Ślónsk dzisiej II
Ślónsk dzisiej III
Limeryki
Śpiywki ślónski
Limeryki II
Prziroda
Wiersze roztomańte
Wiersze roztomańte II
Wiersze roztomańte III
O Fojermanie
O kocie w samolocie
Po polsku - dla dzieci
Po polsku - dla dzieci II
Po polsku - różne
Po polsku - różne II
To już było (archiwum)
Podziel sie sobom
Bruksela
Miszmasz
Kiczka
Godej_haslo
Wożymy
 


Licznik

o2u.pl - darmowe liczniki

Ksiónżka gości

 

Nowości i zmiany

Nachricht
Informacja prasowa nr 7/2009 Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga”

Wypełnijmy duchowy testament Feliksa Steuera

Sułków koło Głubczyc. W sobotę 7 listopada odbyły się obchody 120 rocznicy urodzin wielkiego syna Ziemi Śląskiej - Feliksa Steuera. Pochodzący z Sułkowa Feliks Steuer był nauczycielem, naukowcem, miłośnikiem i badaczem gwar śląskich, a także pisarzem i poetą. Przed ponad siedemdziesięciu laty podjął jedną z pierwszych świadomych prób tworzenia wysokiej literatury w mowie śląskiej. Szlachetna prostota i piękno wierszy Steuera czynią z nich obowiązkową lekturę dla każdego miłośnika śląskiej mowy.

Obchody rozpoczęły się mszą św. w kaplicy pw. Najświętszej Maryi Panny w Sułkowie. Następnie spotkanie przybrało charakter konferencji, podczas której uczestnicy mogli wysłuchać kilku popularnych wykładów, przybliżających słuchaczom postać bohatera i naświetlających kontekst kulturowo-historyczny, w którym przyszło mu działać.

Życiorys badacza przedstawił prof. Feliks Pluta z Uniwersytetu Wrocławskiego. Feliks Steuer urodził się w roku 1889 w Sułkowie. Pochodził niezamożnej, wielodzietnej rodziny chłopskiej. Dzięki swoim zdolnościom i nieprzeciętnej pracowitości, mimo niskiego pochodzenia społecznego, zdołał ukończyć gimnazjum, a następnie podjął studia na uniwersytetach w Innsbrucku i we Wrocławiu. Studia te zakończył uzyskaniem w roku 1915 tytułu doktora filozofii. W czasie I wojny światowej służył w armii niemieckiej na froncie i w wyniku odniesionych ran stracił nogę.

Po wojnie dr Steuer osiadł w Katowicach, gdzie został dyrektorem Państwowego Gimnazjum Klasycznego. W tym też czasie, prócz pracy pedagogicznej, poświęcił się swojej pasji, czyli badaniu i opisywaniu gwar śląskich. Współpracował w tej dziedzinie z krakowską Akademią Umiejętności, w tym z wybitnymi dialektologami, takimi jak profesorowie Kazimierz Nitsch i Stanisław Bąk. Wśród najważniejszych dzieł naukowych Feliksa Steuera wymienić należy monograficzne opracowania gwary wsi Sułków, z której pochodził („Dialekt sułkowski”), oraz sąsiedniego miasteczka Baborów („Narzecze baborowskie”). Jako naukowiec zbierał materiały do wielkiego słownika gwar śląskich, który zamierzał wydać. Plany te pokrzyżowałaII wojna światowa, a potem przedwczesna śmierć. Feliks Steuer zmarł w roku 1950. Zgodnie ze swoją wolą został pochowany na cmentarzu parafialnym w Baborowie. Zebrany przez niego bezcenny materiał dialektologiczny został zniszczony jako „zapisany w nieznanym języku”.

Wieś Sułków w czasach Steuera leżała na styku trzech obszarów językowch: polsko-śląskiego, laskiego („morawskiego”)i niemieckiego. Prof. Bogusław Wyderka z Uniwersytetu Opolskiego omówił podstawowe cechy gwary sułkowskiej i gwary sąsiedniego Baborowa, zaliczanej już do gwar laskich. Na początku swojego wystąpienia profesor stwierdził, że nie jest uzasadnione uważanie gwary za język zepsuty lub niedorozwinięty. Profesor zdefiniował gwarę jako „odrębny język, który ukształtował się na bardzo małej przestrzeni, pokrewny językowi ogólnemu”. Profesor stwierdził dalej, że gwara może pełnić takie same funkcje komunikacyjne, jak każdy inny język, choć z regułyma ograniczoną funkcjonalność.

Mirosław Syniawa z towarzystwa „Pro Loquela Silesiana” przedstawił interesujące, zupełnie nieznane u nas związki twórczości Steuera z literaturą tworzoną w języku laskim.

Dr Artur Czesak, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego i członek „Dangi” podkreślił, że twórczości literackiej Steuera nie daje się zaklasyfikować ani jako folkloru ludowego, ani jako stylizacji gwarowej. Jak stwierdził, najbardziej trafne byłoby określenie ich jako literatury „w języku, którego nie ma”.

Zwieńczeniem obchodów było poświęcenie i odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Odsłonięcia tablicy dokonał wnuk pisarza, Piotr Wieczorek.

Podczas pobytu w Sułkowie wszędzie dało się wyczuć wielką życzliwość mieszkańców miejscowości, a nawet pewne onieśmielenie „najazdem” tylu ważnych osobistości. „Danga” wyraża uznanie i podziękowanie dla organizatorów wydarzenia i wszystkich Sułkowian. Organizacja obchodów wymagała wielkiej pracy: zgromadzenia materiałów, dotarcia do archiwów i ludzi, pozyskania środków finansowych. Zaangażowanie mieszkańców, a w szczególności p. Tomasza Kiziaka liderującego tym działaniom, jest tym bardziej warte podkreślenia, że zdecydowana większość obecnych mieszkańców Sułkowa ma nieśląskie korzenie. Akceptacja miejsca, w którym się mieszka, a nawet duma z niego, jest bardzo ważną i naturalną potrzebą człowieka, pokrewną szacunkowi dla swoich przodków. Postawa mieszkańców Sułkowa pokazuje, że kultywowanie lokalnej historii może ludzi łączyć i jednoczyć wokół wspólnego dobra niezależnie od pochodzenia etnicznego. Zachęcamy wszystkich mieszkańców Śląska wspólnego do odkrywania lokalnej historii. Zapewne jeszcze wielu lokalnych bohaterów: księży, nauczycieli, społeczników, czeka na swoje odkrycie i upamiętnienie. Kontynuujmy razem wszystkie dobre dzieła, jakie oni prowadzili, niezależnie od języka którym mówili, czy narodowości, do której się poczuwali. Ważne rzeczy dzieją się nie tylko w stolicach i wielkich metropoliach.

Warto tu też dodać, że wielką pomoc w dotarciu do archiwów i zgromadzeniu różnych materiałów okazał Mirosław Syniawa ze stowarzyszenia „Pro Loquela Silesiana”. Detektywistycznej pasji p. Syniawy poszukiwania zapomnianych śląskich archiwaliów trudno dorównać!

Dla Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” warte szczególnego podkreślenia jest to, że Feliks Steuer był nie tylko biernym badaczem monografistą śląskiej mowy, ale jej prawdziwym miłośnikiem, pragnącym jej trwania. Steuer nawoływał do poszanowania i zachowania mowy ludu śląskiego, przestrzegał nauczycieli przybywających np. z Krakowa lub Warszawy przed jej lekceważeniem. Pisał „Nigdzie nie potrzebujemy wstydzić się mowy rodziców i praojców, którą nam zachowali od najdawniejszych czasów” („O zachowaniu narzecza górnośląsko-polskiego”, czasopismo „Głosy Znad Odry”, rok 1923).

W roku 1935 Steuer wydał dwie książeczki: „Ostatńi gwojźdźaurz” i „Z naszej źymjy ślůnskej” napisane w całości i konsekwentnie w gwarze rodzinnego Sułkowa. Utwory w nich zawarte te są prawdopodobnie pierwszą świadomą próbą tworzenia wysokiej literatury w mowie śląskiej. O zamyśle autora świadczyć może także pseudonim „Franciszek Res”, którym podpisał on swoje dzieła. „Res” znaczy po łacinie „rzecz”, a jednym z podstawowych znaczeń słowa rzecz w śląszczyźnie południowej (Cieszyńskie, pogranicze laskie) jest „mowa”, „język”. Szlachetna prostota i piękno wierszy Steuera czynią z nich obowiązkową lekturę każdego miłośnika śląskiej mowy.

W wierszu „Na kyrchowie” poeta napisał (oryginalna półfonetyczna pisownia autora):

Ale stary baby na pustim kyrchowje

Sům jaby zły wrůżky w ńymim Baborowje.

Ś ńymi szumny czasy Słowjańszczyzny minům,

Rzecz i naszy zwyky w ćmawej nocy zginům.

Z żalem musimy stwierdzić, że smutne proroctwo Steuera się spełniło. Według informacji uzyskanych od mieszkańców obu miejscowości, dzisiaj nie mówi się już ani po śląsku w Sułkowie, ani po lasku w Baborowie. Gwarę sułkowską pamięta jeszcze kilka osób w bardzo podeszłym wieku. A jeszcze dwadzieścia lat temu było inaczej. Trudno uważać za dobry i szumny (piękny) dla Słowiańszczyzny czas, w którym w oczach giną jej różne odmiany. Chyba jeszcze nigdy w dziejach Śląska słowiańska różnorodność językowa na naszej ziemi nie była tak zagrożona, jak obecnie.

W innym wierszu, zatytułowanym „Anton Rak”, autor pisze:

Z Łůnůw je Antůn Rak. Za to
zapjyrau se swojej rzeczy Antůn Rak.

Mjyszkau w Glywicach, dauchtůr rozůmni.

Ludźům půmaugau, zisk mau ogrůmni.

Jedno ńemjyły: stůn tyn mu szpeći

Czasym rzecz ślůnskau, rzecz tak szkaradnau.

Lau ńy ći ńe jest wila paradnau.

... ... ...

Jak go w truglici nadůł spuszczajům,

W pańskej mu rzeczi pjeśńy śpiwajům.

Ludźe odchodzům du dům z kyrchowa;

Sama zostauwau matka Rakowa.

W rzeczi parjasůw żol swůj ukrywau,

Rzykau ćichutko; ńech se ńe gńywau

Antůn Rak!

Także i te słowa nie straciły swej tragicznej aktualności. Podobnie jak w czasach niemieckich, choć nigdzie nie zapisany, a jednak bardzo rzeczywisty przymus kulturowy wymusza wyrzeczenie się domowej mowy za cenę awansu społecznego. Choć nie jest to akurat problem specyficzny tylko dla Śląska (o czym w swoim wystąpieniu, wspominając o matkach ukrywanych w kuchniach nowobudowanych blokowisk, mówił dr. Artur Czesak), to jednak tutaj presja asymilacyjna działała i nadal działa ze zdwojoną siłą, wzmocniona lękami nacjonalistycznymi. Bardzo wielu śląskich rodziców wkłada wiele wysiłku w izolowanie swoich dzieci od domowej mowy dziadków i krewnych. Pomni na doświadczenia swoje, swoich bliskich lub znajomych, ludzie czynią to w dobrej wierze, starając się oszczędzić swoim dzieciom przykrości, problemów i zapewnić im łatwiejsze życie. Anton Rak jest dzisiaj na Śląsku normą! Różnica jest tylko taka, że stara „pańskau rzecz” została zastąpiona nową. Szpetna mowa pariasów pozostała szpetną mową pariasów -w przekonaniu dużej części społeczeństwa - niegodną nowoczesnego, cywilizowanegoczłowieka. Jakże często postulat utrzymania jej jakogłównego języka w rodzinach, uczenie jej w szkoleoraz nadania jej wyższego statusu uważany jest za działania przesadne i niepotrzebne, a nawet zagrażające „polskiej racji stanu”!

Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” uważa, że w dzisiejszych czasach działania polegające jedynie na badaniu gwar śląskich są dla ich ocalenia dalece niewystarczające. Ograniczenie się jedynie do biernego dokumentowania w obecnej sytuacji oznacza w istocie naukowy monitoring zanikania śląszczyzny. Do ocalenia mowy śląskiej nie wystarczą też nawoływania do sumień.

Jeśli chcemy wypełnić duchowy testament Feliksa Steuera, musimy podjąć skoordynowane, przemyślane i zaplanowane na dłuższy okres aktywne działania edukacyjne. Konieczne jest podjęcie systematycznych prac nad kodyfikacją mowy śląskiej: stworzenie podręczników, poradników i słowników, tak aby można się było z nich uczyć.

„Danga” uważa dalej, że na dłuższą metę profesjonalna i systematyczna praca nad tak trudnym zagadnieniem, jakim jest przetworzenie gwar ludowych w język literacki, nie jest możliwa, jeśli wykonują ją wyłącznie wolontariusze zapaleńcy. Odpowiedni poziom merytoryczny prac zapewnić mogą jedynie naukowcy, specjaliści w dziedzinie dialektologii i lingwistyki.

Potrzebne jest nadanie pracom nad standaryzacją języka ram organizacyjnych, umocowanie zespołu kodyfikacyjnego przy instytucjach samorządowych, albo którejś z działających w regionie placówek naukowych. Potrzebne jest też pozyskanie na ten cel odpowiednich funduszy.

Niezbędnym warunkiem prowadzenia wszystkich tych prac w dłuższym horyzoncie czasowym wydaje się być nadanie mowie śląskiej statusu języka regionalnego.

„Danga” zwraca się z apelem do instytucji państwowych i samorządowych, naukowców, organizacji społecznych i wszystkich Górnoślązaków: Wypełnijmy duchowy testament Feliksa Steuera! Ratujmy śląską mowę od wymarcia.

Dr. Józef Kulisz, Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy Danga


 
Copyright (c)2009-2017 {Fojerman}