Giskana Fojermana Loci wody po naszymu, nie yno do rymu
 
Danga
Linki
Velorex
Godōmy po naszymu
Ślōnsk znany a niyznany
Piyrszo strona
O mie
Napisz do mie - kontakt 
Fraszki a powiedzynia
Radzijów, Rybnik
Fraszki a powiedzynia II
Fraszki a powiedzynia III
Opowiadania
Dlo dziecek
O Tigrze we fligrze
Dlo dziecek II
Slónsk downiyj
Slónsk dzisiej
Ślónsk dzisiej II
Ślónsk dzisiej III
Limeryki
Śpiywki ślónski
Limeryki II
Prziroda
Wiersze roztomańte
Wiersze roztomańte II
Wiersze roztomańte III
O Fojermanie
O kocie w samolocie
Po polsku - dla dzieci
Po polsku - różne
Po polsku - dla dzieci II
Po polsku - dla dzieci III
Po polsku - różne II
To już było (archiwum)
Podziel sie sobom
Bruksela
Miszmasz
Kiczka
Godej_haslo
Wożymy
 


Licznik

o2u.pl - darmowe liczniki

Ksiónżka gości

 

Nowości i zmiany

„Jeśli jesteśmy jedną rodziną, to zadbajcie o nasze jak o swoje”

Stanowisko Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy w dyskusji o nadaniu dialektowi śląskiemu statusu języka regionalnego

Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” (po śląsku „tęcza”) reprezentuje pogląd, że dyskusja o tym, czy dialekt śląski jest tylko dialektem języka polskiego, czy osobnym językiem, nosi znamiona dyskusji zastępczej. Przyznanie dialektowi śląskiemu rangi języka regionalnego nie powinno być zależne od tradycyjnej klasyfikacji językoznawczej, która uznaje dialekt śląski za regionalną formę języka polskiego. W obliczu bardzo silnych procesów asymilacji językowej, które prowadzą do wymierania tradycyjnego dialektu śląskiego i zastępowania go językiem standardowym („literacką polszczyzną”), należy podjąć zdecydowane i zorganizowane działania, które umożliwią skuteczną ochronę dialektu śląskiego i pomogą zainteresowanej ludności skutecznie się przed tą asymilacją bronić. Co do tego, że taka ludność istnieje, „Danga” nie ma żadnej wątpliwości – samo istnienie dwóch stowarzyszeń stawiających sobie za cel ochronę śląskiej mowy jest tego przejawem.
Niestety – prowadzona w mediach dyskusja o języku Ślązaków sprowadza się często jedynie do kwestii: „gwara czy język?” Nietrudno zauważyć, że wiele tzw. autorytetów obawia się, że przyznanie śląszczyźnie statusu „języka regionalnego” unieważni utarte i obowiązujące definicje i zaprzeczy jej związkom z polszczyzną. Danga stoi na stanowisku, że taki strach jest nieuzasadniony. Pojęcie języka regionalnego nie jest pojęciem z zakresu dialektologii ani lingwistyki, lecz tytułem czysto prawnym. Nie należy tych dwóch dziedzin ze sobą mylić! Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mowa śląska, w sensie wąskiej naukowej definicji lingwistycznej zaklasyfikowana jako dialekt, stała się językiem regionalnym w znaczeniu administracyjno-prawnym. Tym bardziej, że dialekt – czyli terytorialna odmiana języka, – językiem być nie przestaje (tak jak odmiana piwa nie przestaje być piwem). Pytanie o nadanie mowie śląskiej statusu języka regionalnego jest w istocie pytaniem o to, czy Rzeczpospolita Polska uważa tę odmianę języka, używaną przez tysiące swoich obywateli, za wartą ochrony, czy nie.
Tytuł języka regionalnego nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki, jednak wydaje się być nieodzownym i podstawowym elementem w całym wachlarzu działań mających na celu zachowanie gwar śląskich jako narzędzia komunikacji codziennej dla przyszłych pokoleń. Zarząd Dangi uważa, że język zepchnięty do roli czystego „narzecza domowego”, skazany mocą definicji na ograniczoną funkcjonalność, nie ma szans w obecnym świecie obronić się przed naporem języka standardowego, wszechobecnego w mediach, w systemie szkolnictwa oraz w życiu gospodarczym kraju. Żeby przeciwstawić się tak silnym procesom, potrzebna jest mobilizacja intelektualnego potencjału ludzi wykształconych, świadomych wagi problemu i pragnących świadomie uczyć się, pielęgnować i rozwijać język przodków, w sposób uporządkowany i planowany. Takich ludzi nie brakuje, ale fakt ten bardzo pomału dociera do świadomości tzw. autorytetów, które w sprawie języka Ślązaków często zabierają głos, jednak nie chcą lub intelektualnie nie są w stanie adekwatnie odnieść się do wyżej wymienionych zagrożeń. Łatwiej im bronić suchej definicji niż zagrożonego języka.
Danga ubolewa, że obecnie nie ma żadnej placówki edukacyjnej, żadnej instytucji ani ośrodka uniwersyteckiego, które prowadziłyby działalność tzw. planowania językowego oraz edukacji językowej – edukacji, która umożliwiłaby osobom zainteresowanym nabycie umiejętności posługiwania się tradycyjnym dialektem śląskim w stopniu czynnym oraz które kształciłyby w tym zakresie pedagogów i nauczycieli
Brak takich możliwości jest odczuwany przez wiele osób bardzo boleśnie. Jeden z członków naszego towarzystwa, wykładowca na UŚ, Ślązak od pokoleń, określił to trafnie tak: „Bardzo chciałbym mówić z moimi dziećmi po śląsku, ale już nie wiem jak. Nie wiem, co jest po śląsku dopuszczalne a co nie. Nie jestem jedyny. U nas na uczelni wszyscy mają w tej kwestii chaos w głowie”.
Nie można liczyć na to, że każdy Ślązak chcący zachować język przodków, będzie się kształcił sam, a swoje braki językowe nadrobi w domu, indwidualnie, jedynie przez osłuchanie się z mową starszego pokolenia. Do tego potrzeba wsparcia przez powszechnie dostępną edukację. Pomimo że prawie każdy obywatel Polski potrafi się posługiwać polszczyzną standardową, to jednak nikt nie wątpi w potrzebę nauki języka polskiego, w celowość istnienia niezliczonej liczby słowników, poradników językowych i całej armii intelektualistów, którzy o ten język dbają. Jakże bardzo potrzebowalibyśmy my Ślązacy, chociaż namiastki takiego potencjału i możliwości, choćby tylko po to, żeby nasze wnuki mogły mieć szansę tak dobrego opanowania śląskiego dialektu jak nasi dziadkowie.
Ostatnio w dyskusji na łamach prasy wyrażano pogląd (na przykład prof. Bogusław Wyderka oraz prof. Dorota Simonides), że gwary śląskie są już prawnie chronione, przez ustawę o języku polskim oraz polskie prawodawstwo w ogóle. Danga nie zgadza się z taką interpretacją, ponieważ z zapisów prawnych nie wynika jakiekolwiek czynne działanie na rzecz ochrony śląskiego dialektu, a przede wszystkim brakuje spełnienia postulatów najważniejszych (o których mowa była wyżej). Tak jak w przypadku pojęcia „języka regionalnego”, tak również tutaj dochodzi do pomieszania znaczenia lingwistycznego terminu „język” z językiem w rozumieniu prawa. Język polski jest językiem urzędowym i jest wszechstronnie chroniony. Pomimo że pojęcie „języka polskiego” w rozumieniu lingwistów zawiera w sobie wszystkie genetycznie polskie gwary i dialekty, to jednak w znaczeniu prawnym oraz w praktyce oznacza ono w 99% jedynie „polszczyznę standardową” i nie obejmuje dialektów.
Strach, że to właśnie śląski język regionalny oddali Ślązaków od Polski, jest uczuciem nieracjonalnym. Danga obawia się, że właśnie brak przyzwolenia Ślązakom na ochronę swojego języka w taki sposób, w jaki sami by tego chcieli, będzie powodem niezadowolenia społecznego i kolejnego rozczarowania Polską. Bo czy kraj bez języka naszych ojców zasługuje jeszcze na to, żeby nazywać go Ojczyzną? Nasze towarzystwo chciałoby takiej sytuacji uniknąć.
Doczekaliśmy się zjednoczonej Europy, która podsuwa nam nowe, gotowe pomysły skutecznych programów ochrony małych, nie ustandaryzowanych języków. Wykorzystajmy tę szansę i nie pozwólmy jej zniweczyć w imię skostniałych definicji – dla dobra Śląska, Polski, Europy i świata!

Zarząd Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy Danga


 
Copyright (c)2009-2017 {Fojerman}